poniedziałek, 4 października 2010

Dzień wolny

W moim domu nie ma takiego pojęcia :/

W sobotę na przykład, gdy obudziłem się rano, miałem plan posprzątać swój pokój dogłębnie. Po czym Mariolka zadała pytanie:

Mariolka: A może weźmiesz się za sprzątanie mieszkania?
Max: Idę na siłownie.

Po czym wyszedłem. Mariolka wyszła z domu chwilę przede mną. Szła do fryzjera. Ja pojechałem na siłkę, przebiegłem 6,5km wróciłem do domu, zdążyłem wypić pół kawy, a Mariolka dopiero wróciła od fryzjera.
Ja posprzątałem swój pokój. Mariolka oczywiście męczyła mnie, bym posprzątał resztę też. Nie zgodziłem się.

Niedziela jest dniem świętym. W końcy pochodzę z katolickiej, bardzo religijnej rodziny. Ale dzisiaj oczywiście, znowu mam misję posprzątać mieszkanie. Pierdole. Nie robię.

Jutro z kolei już Ojciec wymyślił, że weźmie mnie i Młodego na działkę, by przesadzić cztery tuje. Oczywiście nie pytał się nam o zdanie, jakie mamy plany. To, że mamy wolne, uprawnia go do decydowania za nas.

Z JAKIEJ K***A RACJI ?!?!?!?!

Nie ma dla nich znaczenia, że ja chcę chodzić na siłkę i na basen, bo płacę grube siano za to. Moje plany nie maja dla nich żadnego znaczenia. A mój stan psycho-fizyczny tym bardziej.

Nie mogę się doczekać by wyprowadzić się z chaty. Tylko kiedy to będzie?????????

3 komentarze:

  1. Maxwell, ale podejdź do tego inaczej. Czy Ty wiesz jak kopanie w ogrodzie ćwiczy mięśnie brzucha??

    i nie narzekaj na dom rodzinny. Jeszcze za nim zatęsknisz!!

    pzdr

    OdpowiedzUsuń
  2. popieram zdanie "pierdole, nie robię"

    OdpowiedzUsuń
  3. Dom rodzinny???

    raczej Rodzinny Dom Wariatów!!!

    :P

    OdpowiedzUsuń